BlaBlaStar – Sebastian

BlaBlaStar – Sebastian

Antek jeździ z nami już 3 lata. Jakiś czas temu przesłał nam historię pewnej podróży z Sebastianem, która zupełnie odmieniła jego życie…

Mistrz Polski także jeździ BlaBlaCar

To był słoneczny środowy poranek. Stałem przed dworcem kolejowym w Elblągu, skąd miałem za kilka minut odjechać BlaBlaCar do Warszawy. Kierowcą tego lipcowego kursu miał być trzydziestoletni Kuba. Wsiadłem do jego srebrnego Volksvagena, usiadłem z tyłu, bo z przodu było już zajęte miejsce. Siedział jakiś młody chłopak, na oko – w moim wieku. Zaczęła się rozmowa. Zwykle rozpoczyna ją kierowca: pyta się o to, przy której stacji metra ma kogoś wyrzucić, innym razem od razu się przedstawia i pyta, czym się kto zajmuje. Przedstawiłem się, powiedziałem, że studiuję na Uniwersytecie Warszawskim i dwa tygodnie temu obroniłem pracę dyplomową na piątkę. Dobrze jest się czymś na początku podróży pochwalić. W końcu nie chciałem od początku wspólnej jazdy narzekać, że zamiast wylegiwać się gdzieś nad morzem, wracam w środku wakacji do Warszawy, żeby pracować.

Lubi morze 

Kiedy wyjechaliśmy z Elbląga, głos zabrał chłopak siedzący przede mną. Opowiadał, że od dziesięciu lat mieszka w stolicy, ale chciałby kiedyś zamieszkać w Gdańsku, bo lubi morze. Kuba, czyli nasz kierowca, zażartował, że każdy kto nie mieszka w Trójmieście, zapewnia, że często chodziłby na plażę. Chłopak nic na to nie odpowiedział. Zmieniliśmy temat rozmowy. Kierowca musiał się gdzieś na chwilę zatrzymać. Zostałem w samochodzie sam na sam z chłopakiem, który wspominał o przeprowadzce do Gdańska. W końcu miałem okazję zobaczyć jego twarz i dopytać go, co tyle lat robi w Warszawie. Zacząłem też wypytywać, które elbląskie szkoły skończył i czym się obecnie zajmuje. I w tym momencie zapaliła mi się czerwona lampka. Przypomniałem sobie, jak pół roku wcześniej oglądałem w „Pytaniu na śniadanie” wywiad z elblążaninem, który opowiadał o próbie przepłynięcia kanału La Manche. Biła od niego pozytywna energia: był uśmiechnięty, z wielką pasją opowiadał o pływaniu, a do tego był pewny siebie i dobrze się prezentował. I niespodziewanie rozpoznałem go wśród współpasażerów BlaBlaCar. Powiedziałem do niego: „Ja Cię znam. Ty jesteś Mistrzem Polski! Nazywasz się Sebastian Karaś”. Chłopak mocno się zdziwił, uśmiechnął i zaczął wypytywać, skąd to wiem. A ja zacząłem się zastanawiać, dlaczego od pół godziny tylko ja i kierowca opowiadamy o sobie, podczas gdy siedzi obok nas mistrz i ani słowem nie chwali się swoimi niesamowitymi sukcesami! Gdybym był na jego miejscu, od wejścia chwaliłbym się, że jestem kilkukrotnym Mistrzem Polski w pływaniu, zacząłbym wymieniać pobite rekordy Polski i opowiedziałbym o przygotowaniach do historycznej próby pobicia rekordu świata w przepłynięciu La Manche. A ten nic! Wspomniał tylko, że lubi morza. A kto nie lubi?

Fakt, że siedzi obok mnie Mistrz Polski nie był może dla mnie tak ważny. O wiele bardziej zafascynowało mnie to, jakim jest on człowiekiem. Utalentowanym i niezwykle skromnym. Wymieniłem się z Sebastianem numerami telefonu.

Lekki stresik jest 

Dwa miesiące później rozpocząłem praktyki w Polskim Radiu. Zaproponowałem Sebastianowi, aby został bohaterem mojego reportażu. Problem polegał na tym, że spotkałem się z nim zaledwie dwa dni przed wylotem do Anglii. Czasu mało, spraw do załatwienia wiele. Zaproponowałem więc, że przyjadę do niego do domu w piątek wieczorem na dosłownie pół godziny rozmowy. Wtedy też poznałem jego dziewczynę. Emilka okazała się ciepłą i niezwykle kontaktową osobą. Od razu widać było, że wspiera Sebastiana jak tylko może. Nagrałem wywiad i pod koniec spotkania zapytałem się, kiedy wylatują z Polski, bo chcę przyjechać na lotnisko i nagrać ich tuż przed odlotem. – Myślę, że emocje nadejdą dopiero za tydzień, ale lekki stresik jest – powiedział mi Sebastian tuż przed odlotem. Zrobiłem mu pamiątkowe zdjęcie, po czym odprowadziłem do punktu check-in. Życzyłem szczęścia, głównie ciepłej wody. Ale, szczerze mówiąc, nie wierzyłem w jego sukces. Byłem pierwszym dziennikarzem, który zadał mu pytanie: „Jakie są szanse, że nie uda się przepłynąć kanału?”. Zapewnił mnie, że nie dopuszcza do siebie takiej możliwości. Mimo to przez te siedem dni nadal zadawałem sobie to pytanie. Odpowiedź na nie znalazłem 20 września, kiedy w niedzielne popołudnie zobaczyłem w jego rodzinnym domu setki medali wywieszonych na ścianach i meblach. Poznałem wtedy rodzinę Sebastiana i zrozumiałem, komu zawdzięcza swoją skromność i pracowitość. 20 września Sebastian ustanowił rekord Polski w przepłynięciu kanału La Manche. Odcinek o długości 41 km pokonał w 8 godzin 48 minut, wynik ten był najlepszym spośród wszystkich pływaków z całego świata, którzy przepłynęli kanał w 2015 roku. A moja przygoda, która zaczęła się dzięki BlaBlaCar, trwa do dzisiaj. Sebastian zaproponował, żebym zajął się promocją jego kolejnego projektu: „100 km wpław przez Bałtyk”. W lipcu podejmie on próbę przepłynięcia wpław z Bornholmu do Kołobrzegu, ma tym samym szansę na zostanie pierwszym człowiekiem na świecie, który tego dokona. Współpraca z nim jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem, a wszystko zaczęło się dzięki temu, że od ponad trzech lat jeżdżę BlaBlaCar.

Więcej informacji

BlaBlaLudzie

BlaBlaCar używa plików cookies w celu zapewnienia pełnej funkcjonalności witryny. Korzystając z naszego serwisu, akceptujesz ustawienia cookiePolityka i ustawienia cookie

Dodaj przejazd